Po drodze
Idzie
biegnie
wlecze się
Jest mu po drodze
Po drodze mija
ludzi
kamienie
kwiaty
Depcze groby ojców
I pszenicę co się Ciałem Pana stać miała
Przez sześć dni udaje że pracuje
A siódmego -
nic nie udaje
Po drodze
do nikąd
Z bagażem niepotrzebnym
Idzie
Zagubiony
Na szerokiej i utwardzonej drodze
Jest mu bardzo wygodnie
Nie myśli o tym
Jak się kroczy wąską ścieżką
Garbaty od pracy
Brunatny od słońca
Zmęczony udawaniem
Po drodze
Idzie człowiek
Sam
Sam sobie Bogiem
Sam sobie winien