Po drodze
Idzie
biegnie
wlecze się
Jest mu po drodze
Po drodze mija
ludzi
kamienie
kwiaty
Depcze groby ojców
I pszenicę co się Ciałem Pana stać miała
Przez sześć dni udaje że pracuje
A siódmego -
nic nie udaje
Po drodze
do nikąd
Z bagażem niepotrzebnym
Idzie
Zagubiony
Na szerokiej i utwardzonej drodze
Jest mu bardzo wygodnie
Nie myśli o tym
Jak się kroczy wąską ścieżką
Garbaty od pracy
Brunatny od słońca
Zmęczony udawaniem
Po drodze
Idzie człowiek
Sam
Sam sobie Bogiem
Sam sobie winien
Moja twórczość
piątek, 12 listopada 2010
12.02.1999
- - -
Twarze ściągnięte bólem
Oczy wpatrzone w noc
I pełne łez
Mijam zbyt często
A ilu nie mijam?
Serce świata kurczyć się nie przestaje.
Jak długo można być tylko dla siebie?
Jak bardzo trzeba czekać na kogoś kto nie przychodzi?
Jak wiele musi stać się zła
Żeby dobro począć się mogło?
Tajemne zgryzoty są okrutniejsze
Niż publiczne nędze...
Twarze ściągnięte bólem
Oczy wpatrzone w noc
I pełne łez
Mijam zbyt często
A ilu nie mijam?
Serce świata kurczyć się nie przestaje.
Jak długo można być tylko dla siebie?
Jak bardzo trzeba czekać na kogoś kto nie przychodzi?
Jak wiele musi stać się zła
Żeby dobro począć się mogło?
Tajemne zgryzoty są okrutniejsze
Niż publiczne nędze...
1.02.1999
Cisza
Czasami udaje mi się słyszeć ciszę.
Tylko czasami...
Jestem jej dłużnikiem -
Przebywając z nią sam na sam
Dowiaduję się o sobie najwięcej
A dzieląc ją z innymi
Poznaję ich najlepiej.
Nienawidziłem jej kiedyś.
(Co jej wcale nie przeszkadzało!)
Na szczęście jest bardzo cierpliwa.
Często ją oskarżają, że
pusta
straszna
nienormalna
rażąco - prawdziwa
Tak mówią bojący się w lustrze jej oczu
Zobaczyć prawdę o sobie
Tak mówiłem i ja.
Cisza - - -
Nauczycielka pokory
Wymiar oczyszczenia
Filtr autentyczności
Sprawdzian miłości
Owoc pokoju.
Tylko ten kto pokochał ciszę
Szanuje słowa
I tęskni za Głosem.
Czasami udaje mi się słyszeć ciszę.
Tylko czasami...
Jestem jej dłużnikiem -
Przebywając z nią sam na sam
Dowiaduję się o sobie najwięcej
A dzieląc ją z innymi
Poznaję ich najlepiej.
Nienawidziłem jej kiedyś.
(Co jej wcale nie przeszkadzało!)
Na szczęście jest bardzo cierpliwa.
Często ją oskarżają, że
pusta
straszna
nienormalna
rażąco - prawdziwa
Tak mówią bojący się w lustrze jej oczu
Zobaczyć prawdę o sobie
Tak mówiłem i ja.
Cisza - - -
Nauczycielka pokory
Wymiar oczyszczenia
Filtr autentyczności
Sprawdzian miłości
Owoc pokoju.
Tylko ten kto pokochał ciszę
Szanuje słowa
I tęskni za Głosem.
23.01.1999 r.
z Alberta Camusa
Co należy zrobić
żeby nie być zadżumionym?
Wszystko!
To co głupie trwa długo -
Niczym niewzruszona obojętność
Niezgadzanie się na swój los
Zabijanie człowieka w człowieku
Wielkie sprawy w rękach małych ludzi
Przyzwyczajanie się do rozpaczy
Szukanie szczęścia w pojedynkę
Oswajanie się z prawdą boli.
Znoszenie ciszy dokucza.
Prawdziwa miłość wychodzi z mody.
Aby pokonać naszą największą zarazę
Nie wystarczy męcząca litość
Potrzeba bezinteresowności starej jak świat
Lecz nowej jak nadzieja...
Co należy zrobić
żeby nie być zadżumionym?
Wszystko!
To co głupie trwa długo -
Niczym niewzruszona obojętność
Niezgadzanie się na swój los
Zabijanie człowieka w człowieku
Wielkie sprawy w rękach małych ludzi
Przyzwyczajanie się do rozpaczy
Szukanie szczęścia w pojedynkę
Oswajanie się z prawdą boli.
Znoszenie ciszy dokucza.
Prawdziwa miłość wychodzi z mody.
Aby pokonać naszą największą zarazę
Nie wystarczy męcząca litość
Potrzeba bezinteresowności starej jak świat
Lecz nowej jak nadzieja...
1999 r.
Milczący kaznodzieja
Ile tajemnic kryje
Zwykły kamień
Prosty krzyż
Zmarznięte kwiaty
Światło zniczy
Wspomnienie jesienne
Informacja o tym jak długo trwało życie
I słowa modlitwy
Zadziwiające zestawienie
Lodowatość marmuru i płomień świecy
Jeszcze żywe chryzantemy i krucyfiks
Nicość słów i moc modlitwy
I ta cisza nieznośna
Która tak milczy że aż uszy puchną
Prawi kazanie o tym
Jak umierać dla siebie
Aby żyć w Nim
Ile tajemnic kryje
Zwykły kamień
Prosty krzyż
Zmarznięte kwiaty
Światło zniczy
Wspomnienie jesienne
Informacja o tym jak długo trwało życie
I słowa modlitwy
Zadziwiające zestawienie
Lodowatość marmuru i płomień świecy
Jeszcze żywe chryzantemy i krucyfiks
Nicość słów i moc modlitwy
I ta cisza nieznośna
Która tak milczy że aż uszy puchną
Prawi kazanie o tym
Jak umierać dla siebie
Aby żyć w Nim
1999 r.
Nie wszystko złoto…
Jabłko, które zjedli Adam i Ewa było złote.
Ciemna postać zła
w mroku udającym światło
rozszerza granice ludzkich możliwości.
Blask ciemności jest tak silny, że..
oślepia do ślepoty.
Postacie niewyrażalnego ideału
Otwierają mityczne wrota urojonego szczęścia.
Miliardem neonowych reklam
hukiem wściekłych decybeli
potokiem szybko mknących słów
stwarzamy swoją własną rzeczywistość.
Legiony demonów – mistrzów kamuflażu
Ubierają nas w błyszczące łachmany.
Skutecznie wyprani z mózgu
rozdygotani w swej n i b y s t a b i l i z a c j i
rezygnujemy z szat zbawienia.
Z perspektywy ruchu karuzeli współczesności
widać inaczej i nigdy prawdziwie.
Łagodna konspiracja nieprzyjaciela
wywraca to co „było dobre”.
wywraca to co „było dobre”.
I jak zawsze nic z tego!
Fałszywa filozofia etyki własnego projektu
kryje w sobie tylko moc pokonanego.
kryje w sobie tylko moc pokonanego.
Jabłko, które zjedli Adam i Ewa było złote…
i zgniłe w środku!
Subskrybuj:
Posty (Atom)